|
[ This is a repost of the following article ]
[ From: "Jacek Kauch" ]
[ Subject: pietno dla złodzieja wazelinka dla siebie... ]
[ Newsgroups: pl.pregierz ]
[ Message-ID: ]
... za przewidywalność.
Bywam czasem w bankomacie i, ponieważ to pomieszczenie zamykane, zostawiam mój jednoślad tuż obok. Przezornie ustawiam przeżutki w trybie jazdy pod górkę o nachyleniu 45 stopni. Tak jakoś mam.
A dziś złasił sie dres jeden, naiwny bezmózgowiec i zapragnął wejść w posiadanie mojego pojazdu tudzież karnąć się nie pytając pierwej o zgodę właściciela czyli mnie. Pewnikiem bym mu zgody takowej udzielił bo masywny był i tak ze 2,20 m powyżej poziomu morza a człek ze mnie zazwyczaj uczynny ale nie do bólu.
No cóż, zauważyłem jak oburącz targnął się na moją własność i dalej usadawiać swoje dupsko obleczone w rzeczony dres na siedzisku jednośladu.
Adidi oczywiście powedrowały na pedały celem dokonania nacisku zmuszając pojazd do jazdy. Jak to w takich sytuacjach bywa nerw jest napięty (u dresa też, a co!) i dres zapewne chciał czmychnąć stając się nowym właśicielem.
ale sytuacja zaczeła przebiegać nie po jego myśli. Otóż (przypominam o przerzutkach) wskutek naciku dresowego adidi na pedał ten wykonał gwałtowny brót wokół osi z nikłym oporem co spowodowało gwałtowne osunięcie odnuża. Pragnę pominąć ten fragment o poziomej rurce i kolizji "orzeszków" dresa z kawałkiem jednośladu - gwałtowne stęknięcie i zapuszczenie buraka. Ale dres był ambitny i okrakiem siedząc na jednośladzie zaczął się obunóż odpychać. W tym momencie wypadłem z pomieszczania bankomatu i z odległości circa 3 metrów wrzasnąłem "cholera" tak donośnie, że sam się zawstydziłem.
To jednak podziałało na dresa jak spora dawka stresu, którego jego organizm już nie mógł znieść. Kolejne odepchnięcie zakończyło się poślizgiem i zaklinowaniem stopy m-y pedałem a płytką chodnikową i wyrżnięciem przednim uzębieniem w śróbę mocującą kierownicę.
Porzucił mój jednoślad i oddał się ucieczce pieszej. Biegł nawet przyzwoicie szybko.
Nie goniłem go, nikt go nie gonił. Dwóch facetów stojących obok zwijało się ze śmiechu.
Dres w okolicach leżącego jednośladu zostawił dwa zęby trzonowe i kilka kropel krwi.
Teraz to mu nawet współczuję. Pamiątka na całe życie...
J.
|