|
Ksiadz, rabin i baptystyczny pastor spotykali sie dwa, trzy razy w tygodniu na pogawedki. Pewnego dnia ktorys z nich rzucil haslo, ze gloszenie ludziom Bozego Slowa nie jest wcale takie ciezkie. Prawdziwym wyzwaniem byloby nawrócenie niedzwiedzia. Od slowa do slowa, no i cala trójka postanowila przeprowadzic eksperyment. Kazdy z nich mial pójsc do lasu i spróbowac nawrócic niedzwiedzia.
Tydzien pózniej cala trójka spotkala sie ponownie by zdac relacje pozostalym. Ksiadz z reka na temblaku, bandazami na glowie i opierajac sie na kulach rozpoczal swoja relacje:
"Poszedlem do lasu by znalezc to zwierze. Gdy juz go zobaczylem zaczalem czytac mu katechizm. Bestia nie chciala jednak sluchac i machnela mi lapa prosto w twarz, po czym rzucila sie na mnie. Dlugo nie myslac chwycilem za wode swiecona i... niech beda pochwaleni wszyscy swieci, niedzwiedz stal sie potulny jak baranek. W przyszlym tygodniu biskup ma mu udzielic pierwszej komunii."
Kolejnym byl pastor. Siedzac na wózku inwalidzkim z reka i dwoma nogami w gipsie oraz kroplówka u boku duchowny zaczal swa opowiesc:
"Cóz bracia, jak wiecie, my nie kropimy, lecz zanurzamy! Poszedlem wiec do lasu i spotkalem niedzwiedzia. Wówczas zaczalem mu czytac ze Swietej Ksiegi Slowo Boze. Lecz to zwierze nie chcialo miec ze mna do czynienia.Złapałem go więc i zaczelismy sie tarzac to w jedna strone, to w druga, przez jedno wzgórze i drugie, az dotarlismy do potoku. Wtedy go zlapalem, zanurzylem i ochrzcilem jego wlochata dusze. Stal sie łagodny jak baranek i reszte tygodnia spedzilismy w zborze, majac uczte duchowa na gruncie Slowa Bozego."
Gdy pastor skonczyl, spojrzal wraz z ksiedzem w dól na rabina, który lezal na lózku szpitalnym, caly zabandazowany. Z nogą na wyciagu i bedac podlaczonym do specjalistycznej aparatury monitorujacej, rabin spojrzal w góre na swoich kompanów i rzekl:
"Zanurzenie niedzwiedzia to jeszcze nic! Spróbujcie go obrzezac."
|